Moje z Miśkiem wędrowanie

Był długi czas, kiedy to ogarnęły mnie inne góry. Ze studenckim klubem „Pełzak” złazilim ze wschodu do zachodu niejedno pasmo. Latka leciały, przerwa w górołażeniu nastała. Po czasach studenckich ostał mi się jeden kolega…..dziś mogę powiedzieć Przyjaciel. Misiek – cichy ptak, szary niczym słowik, ale z barwnym, słowiczym wnętrzem. Odbiegający na on czas od innych, długowłosy, dobrosercy facet. Ciepły, spokojny, mądry…….i pewnikiem dlatego właśnie, dla tych przymiotów duszy tak unikatowych, mam Go do dziś. Był moim katalizatorem. Unikał zwad (nie pamiętam ni jednej), zawsze różnice zdań potrafił uśrednić, stonować i tym samym zniwelować problem do niemal zerowego poziomu. Rozmowny, oczytany……miód na duszę (fot.Misiek zaczytany)

Misiek 2 w półmgle 23 II 08

Już po studiach, w lipcu roku 95 ubiegłego stulecia Misiek rzucił propozycje, co bym Go zabrał w Bieszczady; bo nie był, ot co. No i tak to się zaczęło (fot. pies-towarzysz-znikąd w drodze na połoninach).

pies z mgły 24-25. X.08

Łazimy do dziś, kiedy tylko czas nam na to pozwoli i kiedy ten czas uda nam się wespół zestroić w jeden ton. Tamto wyjście było ciężkie. Deszczysko dość solidnie psuło nam plany wszelakie, jednak nie przeszkodziło to w skutecznym zaszczepieniu miśkowej duszy bieszczadowaniem, aby wlazł weń duch – Wołos, a chytreńkie dusiołki bieszczadzkie co rusz wzywały go ku sobie. Niejedną już wyprawkę odbyliśmy wspólnie. Bardzo chwalę sobie ten sposób wędrowania. Jesteśmy w trasie niezależni, każdy płynie swoim kursem, swoim rytmem, a jednak razem. Nie ma gonitwy, pretensji o czekanie. Idziemy, a jak dojdziemy….no to dojdziemy i już. Czas zawsze jest. I to jest piękne. Właśnie przy Miśku po wielu latach zauważyłem co to jest CZAS i nauczyłem się go smakować, miast tracić bezpowrotnie. „Mazep, ja tak godzinami mogę siedzieć i patrzeć na ten Smerek…”….mawiał Misiek (fot.Krzyż na Smereku).

Bieszczady - zimno Bozi na Smereku 11.XI.2011

Z początku mnie to martwiło, moje sumienie kwiliło że zamiast zorganizować Mu rozrywkę, to ja się godzę na to jego siedzenio-patrzenie. Z biegiem czasu pojąłem, że to kurna właśnie jest TO !!! Owszem, swoje ścieżki w Bieszczadzie trza przedeptać, co by kontakt z własnym wnętrzem złapać, co by myśli swych wysłuchać, jednak to Misiek pokazał mi ten przeciwległy koniec wędrowania (fot. w drodze ku Smerekowi)

ku Smerkowi

„Wysłuchać swoich myśli” – to też jest możliwe dzięki Miśkowi. Idąc z Nim, idę w zasadzie sam, jednak Misiek zawsze jest gdzieś obok, z tyłu, z przodu…..jest zawsze. Powolutku, z przerwami na słynną już w trasie gorzką czekoladę, na jedno piwo z pietyzmem targane, aby je odkapslować w znaczącym dla trasy momencie (fot. taki sobie aparat fotograficzny).

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wtedy to właśnie zauważa się, że w człowieku siedzi gdzieś ten drugi, gaduła z którym można pogadać, dogadać się, rozmaite problemy przebajdurzyć i dojść do wielu wniosków na miarę wiekopomnego odkrycia! Po godzinie marszu człowiek łapie „drugi oddech” i nogi same już sobie idą w chmury,

chmura 1 5-7.X.2007

a przychodzi wtedy czas na pogaduchy z głową. Przerywnikami są postoje naznaczone słodkim błogostanem nieróbstwa. Przerobiliśmy takie dolce far niente na trawie, na kamieniach, w śniegu (fot. sjesta pod Smerekiem w śniegu, niżej pod Smerekiem, jeno z drugiej już strony, na zejściu)

Błogostan Miśka 23 II 08

22-24 luty 2008 Misiek zejście ze Smereka 2

nad potokiem mocząc pazurki, pod mostem przy ogniu……(fot. tu z Miśkiem i Dudkiem po zżarciu ogniskowej kiełbachy….bez Miśka, bo on liściojad jest…dlatego my mamy brzuchy, a Misiek jak chart . Autor w środku, ten pomarańczowy, w wysokogórskich sandałkach 😉

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Do naszego dubletu z rzadka dołączają koledzy ze studiów i wtedy cała wyprawa robi się jeszcze barwniejsza (fot. z Miśkiem i Krzychem P. gdzieś we mgle napołoninnej)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wyłażą wtedy z zakamarków pamięci slajdy ze studenckich czasów i płyną opowieści o tym, jak to drzewiej bywało. Wspomnieniom końca nie ma. Złoty trunek chmielowy wlewany w umiarze ubarwia świat, tonizuje prędkość przepływu myśli ulotnych i delikatnie rozmywa czasoprzestrzeń. Jest cudownie (fot. duchy przodków piją winiak mego Ojca….z daaaaawnych zapasów piwnicznych).

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Tak i dzięki Miśkowi potrafię znaleźć miejsce w życiu, dzięki niemu potrafiłem wyrwać się z oszołomstwa no i dzięki niemu jestem z lekka ociosany, a to sprawiło, że mam Rodzinę z którą mogę iść przez świat. Podczas dorocznych bieszczadzkich eskapad następuje odmulenie zupy zalegającej czachę. To bardzo zdrowy proces, taki reset, jak to się dzisiaj w nowomowie zapodaje. Nie raz wystarczy zwariowany wieczór, kiedy leżąc martwym bykiem w wyrkach na kwaterze po powrocie z piwobrania wetlińskiego zaczyna pleść się jakaśtamopowieść. Czas leci, nie raz za oknem puka deszcz, albo bezgłośnie sypie śnieżny puch. Pewnego razu pojawił się w nocy i strumień…..ot, tymczasowy świr, krótkotrwałe dziecko bieszczadzkiego bożka wód – Stuposiana, który to zrodził się z topniejących w górach śniegów. Wzburzony grzywą z piany rwał prawie pod oknami, szumiał, skakał, bulgotał. Był piękny….by po dwóch dniach zniknąć. Pamiętam pewną noc, kiedy to Misiek zbudził mnie, sycząc z cicha – „Mazeeeeep, coś na mnie siedzi”. Było koło północy i było po piwobraniu……nic to, zaświeciłem latarkę i okazało się, że faktycznie – Miśka dopadło! Na miśkowej kołdrze okrakiem siedział…..nietoperz. Widok jawił się piękny – biała kołdra, spod niej wystające ślepia Miśka, a na bieli kołdry ślad ciemny – cholerycznie wpieniony gacuś, niemogący znaleźć drogi wylotu z pokojowej matni. Kufel po piwie przetransportował gacusia za okno. Kilka pożegnalnych kółek wokół podwórka i nocny myśliwiec znikną w czerni. Ot taki nocny przerywnik. A pomyśleć, że Misiek mnie podejrzewał, iż rzucam weń butami w celu uciszenia chrapania. A to nie trep, to gacamysz postanowiła na Miśku odsapnąć. Taki to z Niego przystanek spokoju, nawet nietoperze Go kochają. (fot. Misiek na cmentarzu w Beniowej, w drodze ku źródłom Sanu)

Misiek 2 24-25.X.08

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *